Szybko podszedłem do niebieskowlosej i położyłem dłoń na jej czole. Z tego co mówił Div została trafiona jakimś magicznym pociskiem. Rzeczywiście, niemal od razu wyczułem działanie ciemnego ognia. Wiedziałem, że jeśli nie zacznę działać niebieskowłosa może umrzeć. Skoncentrowałem się i posłałem w jej stronę energię leczniczą. I jeszcze raz i jeszcze…
Trochę to trwało, ale wreszcie dziewczyna otworzyła oczy.
- Cav – szepnął z ulgą Divertente i przytulił do siebie dziewczynę
- Div, gdzie my jesteśmy? – zapytała Cavaliada
- W moim pokoju – odezwała się Inez, podchodząc do niej – Div cię tu przyniósł, kiedy zostałaś trafiona
- Trafiona?
- Nie pamiętasz? – zapytał zaskoczony Div. Cavaliada pokręciła przecząco głową - Później ci wszystko opowiem – obiecał jej – A teraz może pójdziesz się położyć? – nie usłyszałem odpowiedzi Cavaliady bo kiedy wstałem z klęczek zakręciło mi się w głowie i zatoczyłem się.
- Alex, wszystko w porządku? – Inez w mgnieniu oka znalazła się przy mnie.
- To nic takiego. Po prostu jestem zmęczony – przyjaciółka podprowadziła mnie do łóżka na które ciężko opadłem.
- Nie dziwię się, że jesteś zmęczony – wtrącił Div - Musiałeś zużyć mnóstwo energii żeby wyleczyć Cav
- Nic mi nie będzie – mruknąłem
- Pewnie nie, ale teraz musisz odpocząć – powiedziała stanowczo Inez – Prześpij się teraz, to ci dobrze zrobi – okryła mnie kołdrą i pocałowała w policzek. Nie kłóciłem się z nią. Nie miałem na to siły. Prawie natychmiast zasnąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz