niedziela, 7 lipca 2013

Yurippe


Szybko weszłam do pokoju. Kanade wciąż niepewnie patrzyła w drzwi.
- No chodź!- zaśmiałam się, ciągnąc ją za rękę.
- Mhm.- mruknęła cicho.
- Maya, Eve, to Yurippe i Kanade- przedstawiła nad Inez.
- Cześć!- uśmiechnęłam się, podając rękę dziewczynom.
Kanade ciągle stała przy ścianie, i również przywitała się cicho.
Ja i Maya rozmawiałyśmy dość długo, natomiast Eve i Kanade były do siebie dość podobne pod względem charakteru.
- Dobrze, więc ja już pójdę.- powiedziała Inez z uśmiechem.
- Ja chyba też pójdę do pokoju.- szepnęła Kanade, wyjątkowo zimnym tonem.
(Inez, Maya, Eve?)

Inez

Nie zważając na chichoty klasy, wstałam i z uśmiechem podeszłam do Kanade.
- Witaj w Black Cristal School – powiedziałam promiennie, po czym dodałam ciszej – Nie przejmuj się nimi. Z czasem Cię polubią
- Dzięki – dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało
- Dobrze. Już koniec tych powitań! – zawołała nauczycielka – Kanade usiądź koło Yuri! Inez, ty również wracaj na swoje miejsce!
Posłusznie usiadłam, a nauczycielka zaczęła prowadzić normalną lekcję….

Po dzwonku podeszłam do Yuri i Kanade i powiedziałam:
- Dziewczyny jest kilka spraw, które musimy załatwić
- Jakich spraw? – zapytała natychmiast Yuri
- Po pierwsze Kanade jako Twoja Kontraktorka powinna być z tobą w pokoju – wyjaśniłam po czym zwróciłam się do anielicy – Twój pokój zajmie nowy uczeń razem z Kontraktorem
- W porządku – odpowiedziała dziewczyna
- Co jeszcze mamy załatwić? – wtrąciła Yuri
- Załatwianie zostaw mnie – uśmiechnęłam się – Ale chciałabym żebyście kogoś poznały. Chodźcie!
Zaprowadziłam dziewczyny do pokoju Mayi i Eve. Podejrzewałam, że mogą się ze sobą zaprzyjaźnić. Kiedy zapukałam do drzwi pokoju niemal od razu usłyszałam krzyk Mayi:
- Proszę! Otwarte!
Razem z dziewczynami weszłam do pokoju. Maya akurat siedziała przy stole, najwyraźniej czekając na śniadanie, które Eve pichciła, krzątając się po kuchni.

(Yuri? Kanade?)

Osai

Ruszyłam za nim z towarzyszem
- Esme a ty gdzie dałaś moją walizkę? - zapytałam szybko patrząc na nią
- Eee.......- nie dokończyła
- Jak zawsze - burknęłam
- Nie moja wi..... - znów nie dokończyła
- Ty ją miałaś pilnować - stanęłam, odwracając się do niej
- No może i taak - wzruszyła ramionami
- Leć jej poszukać - machnęłam ręką, a ona zmieniając się w gryfa ruszyła.
- To gdzie niby jest ta szkoła? - zapytałam, podchodząc do chłopaka, a on nic nie mówiąc, wskazał na wprost.
- Duża ciut - powiedziałam zaskoczona
- Taka jaka powinna być - uśmiechnął się
- No może i tak - podrapałam się po karku i ruszyłam dalej.
Kiedy dotarliśmy do mojego pokoju przy okazji Esme wróciła z walizkami i wniosła je do środka
- Masz od dziś wolne Esme sama zajmę się tym Wampirem - burknęłam, zamykając drzwi za sobą
- Jak ci na imię ? -zapytałam chłopaka
- Alexander - odpowiedział szybko
- Osai - powiedziałam - Dobra ja już lecę - dodałam szybko i wyskakując przez otwarte okno wylądowałam łagodnie na ziemi i spokojnie ruszyłam przed siebie rozglądając się na wszystkie strony...

(Alexander?)

Kanade

- Obrona: Distortion- powiedziałam cicho, kiedy zaczęli mnie atakować.
Kule ich broni przenikały przeze mnie, a ja stałam spokojnie.
- Hand Sonic- powiedziałam.
http://24.media.tumblr.com/3b8720deb4321c2d6283df7821e60ca8/tumblr_meaqf2iYtX1rk0ngho1_r1_500.gif
Podbiegłam do nich, i zaczęłam atakować.
- Przepraszam. Zmusiliście mnie do tego.- szepnęłam, wbijając sztylet w brzuch ostatniego faceta.
Schowałam sztylety, oraz wyłączyłam komendy. Spokojnie szłam w stronę ogromnego budynku, który przypominał akademię. Było już późno, ale w oddali widziałam sylwetkę dobrze mi znaną. Pobiegłam tam.
- Kanade!- usłyszałam wesoły głos Yurippe.
- Witaj.- uśmiechnęłam się lekko, podchodząc do niej.
Podbiegła do mnie, i przytuliła mnie
 http://images6.fanpop.com/image/photos/33000000/Yuri-and-Kanade-hug-yuri-yurippe-nakamura-33005571-500-282.gif?1373181031799
- Muszę powiedzieć Inez - powiedziała ze śmiechem Yuri.
- Kto to?- spytałam.
- Przewodnicząca szkoły. Black Cristal School.- uśmiechnęła się.
- Mhm. Ale co masz powiedzieć?
- Że dołączasz. Bo dołączasz, tak?- spytała niepewnie.
- Tak.- szepnęłam.- Ale nie będę się wyróżniać?
- Nie!- zapewniła mnie z uśmiechem.- Będziesz taka, jak zawsze. Tylko na początku musisz się przedstawić.
- Mhm. No dobrze...- szepnęłam.

* następnego dnia*
Inez wskazała mi mój pokój. Zasnęłam szybko. Okazało się, że jestem w klasie z Yuri. Najgorsze, co miało być na lekcji- musiałam się przedstawić.
- Zapraszam, panno Tachibana- usłyszałam głos nauczycielki.
- Więc...- szepnęłam zawstydzona.- Jestem Kanade. I mam 16 lat. Tyle wystarczy?- spytałam cicho nauczycielki.
Usłyszałam cichy śmiech klasy. Spuściłam zawstydzona wzrok.
< Inez? :3>

sobota, 6 lipca 2013

Alexander

- Może i jasne – odpowiedziałem spokojnie – Ale w takim razie Ty też musisz przyjąć coś do wiadomości  
- Niby co?
- To, że jesteś na terenie naszej szkoły i albo się do niej zapiszesz albo stąd znikaj dobra? – kiwnęła głową – Więc jak?
- Zostaje – odparła krótko, zaskakując mnie
- Co? – zapytałem równocześnie z towarzyszką dziewczyny
- Co się tak dziwicie?! – wydarła się na nas – Muszę gdzieś mieszkać nie?! A skoro gdzieś tu grasuje ten idiota to i tak muszę tu zostać żeby go dopaść!
- Skoro się zdecydowałaś to chodź za mną – powiedziałem, puszczając mimo uszu wybuch gniewu dziewczyny i idąc w stronę szkoły.

(Osai?)

Osai

- Nie mam czasu na przerwę - powiedziałam szybko
- A niby czemu - odpowiedział chłopak
- Na serio musisz wiedzieć? – burknęłam, a ten pokiwał głową
- Tropię wampira, który zabił mi rodzinę i nie mam zamiaru robić sobie żadnych "przerw" - burknęłam
- Tsaaa.....ona se nie odpuści uwierz mi - powiedziała Esme za moimi plecami
- A ty się już nie wtrącaj – burknęłam, patrząc na nią surowym wzrokiem
- Dobra sorka sorka – powiedziała, szybko podnosząc ręce - Już się nie odzywam - dodała szybko i usiadła na ziemi
- Mam nadzieję - powiedziałam szybko - Jak masz bronić szkółki to broń, ale jak znajdziesz tego idiotę to zostaw go mnie, jasne? – powiedziałam, zwracając się do chłopaka

(Alexander?)

Eve

Kiedy Maya tak dziwnie się zachowywała przestraszyłam się, że jest chora. Naprawdę bardzo się o nią martwiłam, ale nie mogłam iść po Alexa żeby ją zbadał ani nic takiego bo pokój był magicznie zamknięty. Na dodatek ten dziwny facet znów się pojawił i kazał Mayi robić dziwne rzeczy. Mówił żeby patrzyła w lustro i wzywała Rafaella. Nie rozumiałam po co miała to robić?! To przecież nic nie dawało, a tylko pogarszało sytuację bo przyjaciółka się rozkleiła.
W końcu facet dał jej spokój i sobie poszedł. Kiedy już się upewniłam, że jesteśmy same podeszłam i mocno przytuliłam przyjaciółkę, szepcząc:
- Już w porządku… Nie martw się… Wszystko będzie dobrze….
Niestety Maya wciąż płakała, przytulona do mnie więc zaprowadziłam ją do pokoju. Posadziłam ją na fotelu, a potem dałam kubek gorącej czekolady i usiadłam obok. Chciałam żeby wiedziała, że może na mnie liczyć i że nigdy nie zostawię jej w potrzebie.
Po jakimś czasie Maya zasnęła wyczerpana płaczem i wydarzeniami ostatnich dni.
Położyłam ją ostrożnie do łóżka i troskliwie okryłam kocami żeby nie zmarzła.
Doszłam do wniosku, że już nic więcej nie mogę dla niej zrobić więc położyłam się do łóżka i od razu zasnęłam….

 - Eve! Eve! Chodź tu! Szybko! – wołanie Mayi sprawiło, że zerwałam się na równe nogi i przyskoczyłam do jej łóżka gotowa bronić przyjaciółki
- Co się stało? – zapytałam zdezorientowana
- Rafaell!
- Co?! – zdumiałam się
- Rafaell tu jest! – powtórzyła przyjaciółka
- Ale Maya…! Przecież…!
- Wiem, ale on tu jest! – zawołała – Zobacz sama!
Rzeczywiście w ciemności zalegającej w pokoju dojrzałam znajomą postać leżącą na łóżku przyjaciółki.
- Ale przecież…
- Eve, on żyje! – przerwała mi uradowana
- Jak… Jak to się stało? – wydusiłam zszokowana – To przecież niemożliwe!
-To chyba ten Pan zrobił – wyjaśniła, raptownie poważniejąc – Zostawił mi list
- Pokaż – poprosiłam natychmiast
Przyjaciółka podała mi liścik, a ja przeczytałam go szybko. Potem byłam tak zszokowana, że nie mogłam wykrztusić ani słowa. Maya również nic nie mówiła tylko zarzuciła mi ręce na szyję i mocno przytuliła. Kiedy tak stałyśmy wtulone w siebie poczułam, że po policzkach przyjaciółki popłynęły łzy.
- Maya…
- To nic – przerwała mi cicho – Ja tylko… Och Eve, tak bardzo się cieszę, że Rafaell żyje! Ale… - urwała i zasępiła się
- O co chodzi? – zapytałam
- Trzeba zawiadomić Leo, a także Inez i Alexa, a ja nie chcę teraz opuszczać przyjaciela – szepnęła zmartwiona
- Ja to zrobię – odparłam bez zastanowienia
- Naprawdę? – w oczach Mayi pojawiła się iskierka nadziei
- Jasne – uśmiechnęłam się – Tylko najpierw musimy wymyślić jak zdjąć zabezpieczenia z drzwi żebym mogła wyjść
- Z tym nie będzie problemu  Rozpromieniona Maya podbiegła do drzwi pokoju i przyłożyła do nich ręce. Coś głośno kliknęło, huknęło, po czym drzwi stanęły otworem.
- Jak to zrobiłaś?! – wykrzyknęłam zdumiona
- Później wyjaśnię – odpowiedziała z figlarnym uśmieszkiem
- Jak chcesz – wzruszyłam ramionami.
Zmieniłam się w tygrysicę po czym pędem pobiegłam szukać Leo.


(Leo?)